TRAVELER EXTRA 2/2026 Turcja
Wydanie pojedyncze
Tutaj wszystko zaczyna się od kawy. Gdy w 1555 r. dwaj syryjscy kupcy przywieźli do Stambułu czarne ziarna, nazwano je „mlekiem myślicieli” i może to właśnie przesadziło o karierze tego naparu. Dość powiedzieć, ze na dworze sułtana nad idealną filiżanką czuwał mistrz kawy, a w haremach jej przygotowanie było sztuka równie ważną co taniec. Dziś, pijąc ją z gęstą pianką, mam wrażenie, ze uczestniczę w rytuale starym jak świat. Zwykle robię to w ogrodzie dawnej medresy, tuz obok Wielkiego Bazaru. To miejsce jest dla mnie kwintesencją starego Stambułu, pachnie sziszą o samku jabłkowym i rozbrzmiewa gwarem rozmów. Będąc tu pamiętam też o „słodkiej mowie” – do kawy zwykle podaje się tutaj lokum lub chałwę. Słodycze towarzysza Turkom od narodzin aż po pożegnania, bo ich słabość do cukru dorównuje chyba tylko naszej. Bardziej wtajemniczeni z kawowych fusów potrafią wyczytać przyszłość, ja jednak wolę, żeby moja pozostała niespodzianką. Chociaż to miłość do herbaty scala mnie z tym krajem najmocniej. Intensywna, podwójnie parzona, z cukrem, pita z „tulipanek”, czyli szklaneczek o kształcie moich ulubionych kwiatów.
Jest zaproszeniem do rozmowy, targowania się i relaksu. Ale herbata ma tu wiele twarzy. Inaczej smakuje w Stambule, a inaczej na wschodzie, np. w Wan nad brzegiem jeziora, gdzie spotkamy słynne białe koty o różnokolorowych oczach. Tam ogarnia mnie nostalgia za czasem, który nie biegnie, lecz zwalnia, a herbata wydaje się bardziej cierpka niż sam krajobraz. Turcja, która jest bohaterka tego wydania specjalnego Travelera, to ziemia cudów. Właśnie tutaj, w cieniu góry Ararat, miała spocząć Arka Noego. Tu znajduje się Göbekli Tepe – najstarsza świątynia świata – oraz Hagia Sophia, najpiękniejsza z najpiękniejszych. Tu urodził się św. Mikołaj, a Juliusz Cezar rzucił dumne: „Veni, vidi, vici”. W tej części świata tworzył wreszcie Mimar Sinan – genialny architekt, którego dzieła niezmiennie mnie zachwycają. Przez pół wieku rzeźbił panoramę imperium, stawiając blisko 360 budowli. Ten kraj podarował tez Europie tulipany i ostatni przystanek Orient Expressu. Tu starożytne zabytki sąsiadują z plażami, a gościnność jest prawem, z którego korzystamy. Czy może być wiec lepsze zaproszenie do podróży?