Traveler 5/2026
Wydanie pojedyncze
Majówka z czeskim akcentem
Nareszcie nadeszła moja ulubiona pora roku – rozszalała zielenią, nieokiełznana wiosna. Ponieważ majówka zbliża się wielkimi krokami, to dobry moment, by porzucić miejski beton na rzecz natury, bo jej puls właśnie teraz bije najmocniej. Dlatego w tym wydaniu Travelera zapraszamy Was do naszych południowych sąsiadów. Skandynawowie celebrują swoje hygge, Chorwaci kultywują polako, Grecy nieśpieszne siga-siga, Czesi natomiast wyspecjalizowali się w klidzie. To specyficzny rodzaj spokoju, umiejętność odpuszczania i zgody na to, by świat się kręcił, nawet gdy my zwalniamy. Jak zresztą nie ulec temu nastrojowi, gdy trafia się np. na majowe Morawy. O poranku przypominają one zastygły ocean – ich pofalowane zielone wzgórza tworzą przedziwną iluzję ruchu w absolutnym bezruchu. Nic dziwnego, że to jedna z ulubionych miejscówek fotografów, którzy rejestrują tu grę światła godną renesansowych mistrzów.
Nie sposób też pozostać obojętnym na urodę tamtejszych miasteczek, jak Český Krumlov, Czeskie Budziejowice czy Pilzno. Spacerując ich brukowanymi uliczkami, poczujesz, jak zapach świeżo mielonej kawy miesza się z chłodną wonią piwnic, w których dojrzewa wino, oraz słodkawym aromatem słodu z historycznych browarów. Potrzebujesz odosobnienia? Znajdziesz je w Górach Orlickich – tam majowa zieleń ma odcień niemal neonowy, a każda ścieżka obiecuje powrót do wewnętrznej równowagi.